Data: poniedziałek, 15 marca 2010 r.

niosąc nadzieję:

O poznawaniu i przeżywaniu własnych uczuć
Napisane 08.08.08 | 17:47 przez Agnieszka
Zastanawiałam się gdzie najlepiej dodać link do tego bardzo dobrego artykuły Ks. Marka Dziewieckiego. Ponieważ poznanie własnych uczuć, zrozumienie ich roli, wagi i miejsca w życiu człowieka; unikanie skrajnych, błędnych postaw względem nich prowadzi do dojrzałości człowieka, a więc niesie nadzieję i pomaga "iść ku dobremu", link umieszczam w tym dziale. -->TUTAJ<--
Opatrzności Boża, czuwaj nad nami! /Świadectwo/
Napisane 29.11.07 | 16:03 przez Agnieszka
Za zgoda autora publikuję w całości świadectwo Gracjana, które napisał mając osiemnaście lat. Dziś ma mniej więcej tyle, co ja :)
Jest to przede wszystkim dostrzeżenie niesamowitości Bożej Opatrzności.
Całość warta przeczytania do końca, poniżej w "Czytaj więcej".
Zapraszam też na samą stronę autora -->tutaj<--
O znoszeniu krzywd i znamionach prawdziwej cierpliwości
Napisane 24.10.07 | 23:16 przez Agnieszka
Tomasz a' Kempis O naśladowaniu Chrystusa - fragment rozdz. XIX pt.
"O znoszeniu krzywd i znamionach prawdziwej cierpliwości"


"Chrystus(...)
2. Im lepiej jesteś usposobiony do przyjęcia cierpienia, tym roztropniej postępujesz i zyskujesz więcej zasługi; łatwiej je też zniesiesz, będąc na nie przygotowany ochoczo i życiowo.
Nie mów: nie mogę tego znieść od takiego człowieka; ciężką wyrządził mi krzywdę i tego nie godzi się ścierpieć, gdyż to mi zarzuca, o czym nawet nigdy nie myślałem; od kogo innego chętnie zniosę wszystko, uważając, ze znieść to należy.
Nierozumnie jest tak myśleć, nie zważając ani na cnotę cierpliwości, ani na tego, kto ma ją uwieńczyć, lecz oglądać się na ludzi i na doznane od nich krzywdy.

3. Nie jest prawdziwie cierpliwy ten, kto tyle chce cierpieć, ile sam uważa za stosowne, i od tego, od kogo mu się podoba.
Prawdziwie cierpliwy nie patrzy, kto go doświadcza, przełożony, równy mu czy niższy, człowiek zacny i święty czy też przewrotny i niegodziwy.
Od jakiegokolwiek stworzenia, jakkolwiek i ilekroć spotyka go przykrość, przyjmuje ją z wdzięcznością jako z ręki Bożej i poczytuje za bezcenny zysk.
Bo najdrobniejsze nawet cierpienie zniesione dla Boga nie mija bez zasługi.

4. Bądź więc gotowy do walki, jeżeli pragniesz odnieść zwycięstwo.
Bez walki do korony cierpliwości nie dojdziesz.
Skoro nie chcesz cierpieć, wyrzekasz się korony.
Jeżeli natomiast chcesz otrzymać koronę, walcz mężnie i cierpliwie znoś przeciwności.
Bez pracy nie dochodzi się do spoczynku, bez walki nie zdobywa się zwycięstwa.

5. Uczeń. Panie, niechaj łaska umożliwi mi to, co mi się zdaje niemożliwe dla mych sił naturalnych.
Ty wiesz, jak mało mogę znieść, jak prędko tracę ducha za lada przeciwnością.
Niechaj wszelkie utrapienie, którego doświadczam dla imienia Twego, będzie mi miłe i pożądane, gdyż cierpieć i znosić dla Ciebie ucisk to rzecz bardzo zbawienna dla mej duszy".
Jeśli jesteś księdzem - przeczytaj
Napisane 17.03.07 | 13:43 przez Agnieszka
16, 18 godzin pracy na dobę - prawda? Powiesz może: "jeśli czasem nie więcej".
Dyspozycyjność, to słowo które zastąpiło inne: życie prywatne.
Walka o to, by nie zatracić ducha wiary...

A może tak.
Zamienniki na każdym kroku. Zamiast możliwości rozmowy z proboszczem, wyjazd "w siną dal" samochodem. Zamiast wspólnoty świeckich, dobry sprzęt i godzina muzyki.
Zamiast odpoczynku...
Zamiast prośby o pomoc...
Zamiast...

Zabijają nas grzechy innych albo własne. Tylko te dwie sytuacje... bo całe życie z nich się składa. Buduje - własna wierność, nawracanie się i świadectwo życia bliźnich.

Niezależnie na jakim etapie własnej wiary, przeżywania kapłaństwa i Kościoła jesteś. Niezależnie od tego jak już jesteś poraniony przez własne słabości i grzechy; jak dopiekli Ci inni, ilu rzeczy nie możesz pojąć i jak wiele osób nie potrafi zrozumieć Ciebie jako Kapłana.
A może: pomimo tego, jak pięknie Ci się ułożyło w życiu i jak bardzo jesteś zadowolony- PRZECZYTAJ dalej historię pewnego księdza i jego drogę do kapłaństwa i w kapłaństwie, niech ona na nowo rozpali w Tobie ten charyzmat, które został Ci dany NA ZAWSZE. Nie zrezygnuj, warto! -->Chcę z Bożą pomocą!<--

Ps. Jeśli nie jesteś księdzem, a doszedłeś, doszłaś w czytaniu tutaj, zaufaj, że i Twoja wiara zyska -->na tym świadectwie<--.
Żal po stracie...
Napisane 31.10.06 | 22:17 przez Agnieszka
W czerwcu zmarła nagle moja Mama. (Trochę wcześniej tata mojej koleżanki z pracy, ale wtedy jeszcze nie zastanawiałam się tak głęboko nad tym zagadnieniem). W wakacje - mój były uczeń, potem wujek. Od września - już kilkoro rodziców moich znajomych. Nie ma nawet szans, bym mogła być na wszystkich pogrzebach.
Codziennie mijam na holu szkoły osoby, które przeżywają stratę kogoś bliskiego. Sama też jeszcze jej doświadczam.

Jak przeżyć dobrze tak trudne wydarzenie?
Jakie są nasze błędne (!), stereotypowe zachowania?
Czego się obawiamy?
Wreszcie, jak powinni i mogą zachować się ci, którzy są obok osób przeżywających stratę i czego się nie bać.

To wszystko w "Czytaj więcej" - w książce Anny Dodziuk "Żal po stracie (...)". Autorka od strony psychologii w sposób przystępny, choć jak myślę, dla czytelników odkrywczy, ukazuje zagadnienie dając nam do ręki narzędzia, które... Ale o tym niech każdy przekona się sam.
Bardzo polecam przeczytaniu, każdemu (!).
/Wcześniej proponuję przeczytać (krótszy) artykuł, do którego link znajduje się tutaj/.
--------------------------------------------

"Żal po stracie stracie (...) FRAGMENT
Można ten proces opisać za pomocą pewnej przenośni: jako bolesny proces emocjonalnego odrywania się od kogoś, do kogo osoba dotknięta stratą była przywiązana. Jak widać, w języku odzwierciedla się dramatyzm tego procesu: odrywanie się od tego, do czego człowiek był przywiązany czy nawet przyrośnięty.

Łatwiej sobie wtedy uprzytomnić, że skutkiem owego oderwania jest otwarta rana, którą człowiek chroni, potrzebując jednocześnie i tego, żeby nikt jej nie dotykał, i tego, żeby znalazł się ktoś, kto ją opatrzy i pomoże w leczeniu.

Takie porównanie przybliża też do zrozumienia, dlaczego – jeśli chce się albo musi szybko wrócić do „normalnego” funkcjonowania – trzeba otoczyć tę świeżą ranę warstwą ochronną, przykryć, znieczulić, zamrozić. Oczywiste jest, że w tych warunkach nie może zachodzić normalny proces gojenia i zabliźniania się, a nawyk chronienia przekształca się w automatyczny odruch".
"Jeszcze któregoś rana odbijemy się od ściany"
Napisane 17.10.06 | 22:19 przez Agnieszka
Nie tylko na czas trwania PRL-u, a nawet zupełnie niezależnie od niego. Z wieloletnią tradycją wykonywania i charyzmą wykonawcy.
Dla nas, dziś, by nucić pod nosem, bądź wykrzyczeć wszem i wobec.
W każdym razie po to, by, by usłyszeć, że...
Wiadomość do Ciebie
Napisane 17.08.06 | 00:20 przez Agnieszka
Ostatnio wcale nie jest mi łatwo i nie dzieje się tak bez przyczyny...
Ale i ja jeszcze raz powoli przeczytam ciag dalszy w całości, bo jego treść zmienia trochę ludzkie patrzenie na świat...

<< Następne 1 2 3 Poprzednie >>

Content Management Powered by CuteNews